środa, 10 września 2014

Rozdział 3

3

- Czyli poczekaj – mówię, starając się zabrzmieć inteligentnie, co okazuje się zupełnie niemożliwe – Krugoni to ci źli, my jesteśmy ci dobrzy. Oni się ujawnią, my mamy ich ‘zgładzić’ – tak użyłam tego słowa, ale tylko dlatego, że cytowałam Tylera – tym samym kończąc wojnę na zawsze. Jeżeli jednak oni wygrają nasz świat ulegnie zniszczeniu i nic już nie będzie takie samo. – kończę i patrzę na niego z uniesioną brwią – Czy coś przeoczyłam, mistrzu?
- W wielkim skrócie o to właśnie chodzi.
Siedzimy na trawie, w pobliżu pola ochronnego, które raz się pojawia, a raz znika, jednak nawet kiedy wydaje mi się, że go nie ma, ono wciąż tam jest.
- No dobrze, ale dlaczego akurat ja, a nie na przykład Megan lub Becca?
- Kto? – pyta zdezorientowany, ale zaraz dodaje – Skoro się tu znajdujesz to oznacza, że byłaś pod stałą obserwacją Instytutu, prawdopodobnie w szkoleniach uczestniczyli twoi rodzice, albo jedno z nich, a także, że po prostu się nadajesz. MIS ma ludzi na całym świecie. Wyłapują zdolnych nastolatków i sprowadzają ich tutaj.
- Czekaj, czyli to nie przypadek, że trafiłam akurat na MIS?
- Czy ty mnie słuchasz? Ziemia do Belli! Przed chwilą ci to wyjaśniłem!
- Nie, nie chodzi o to. Czyli, że tak naprawdę nic mnie nie goniło, nie byłam w niebezpieczeństwie?
- Nie. To była tylko taka symulacja. Zakodowano ci myśl, że coś cię goni, ale w rzeczywistości nikogo tam nie było. Kiedy całkowicie opadłaś z sił, wtedy dopiero zobaczyłaś Instytut. Tak między innymi sprawdzają twoją wytrzymałość. To pierwszy z testów.
- Sprawdzali moją wytrzymałość?! Żartujesz sobie ze mnie?! Ja myślałam, że coś mnie zaraz zabije! – mówię, po czym dodaję, kiedy docierają do mnie jego ostatnie słowa – Pierwszy z testów? Ja chyba mam już dość tych ich zagrywek.
- Pierwszy z testów to właśnie wytrzymałość. Potem jest jeszcze spostrzegawczość, szybkość, refleks, siła, inteligencja i strategiczne myślenie. Czyli wszystkie cechy, które pozwolą ci zostać dobrym wojownikiem. Sprawdzają twój poziom, a następnie przydzielają do odpowiednich grup, abyś miała okazję wyćwiczyć wszystko jak najlepiej się da.
- Acha, czyli rozumiem, że zero taryfy ulgowej?
- Nie masz na co liczyć.
- A co z moją rodziną? Ktoś wie, że tu jestem?
- Jeśli twoi rodzice się tu szkolili, co jest bardzo prawdopodobne, raczej poskładali fakty do kupy i domyślają się, że tu jesteś. Poza tym zawsze rodziny dostają anonimowego maila z informacją, że dziecko jest bezpieczne. W większość przypadków list nie jest jednak niezbędny, gdyż jak ci to wcześniej wyjaśniłem, rodzice wiedzą dokładnie gdzie ich dziecko przebywa, ponieważ, cóż, sami tu byli.
- Skoro moja mam tu była, to dlaczego mi o niczym nie powiedziała, skoro wiedziała, że prędzej czy później tu trafię?
- Nie mam bladego pojęcia, o tym musisz porozmawiać z mamą, albo…
- Albo co?
- Albo przeszukać Księgę Rekrutów lub Wielkich Wojowników. W Księdze Rekrutów znajduje się każda osoba, będąca w Instytucie. Jednak w Księdze Wielkich Wojowników, jak sama nazwa wskazuje, tylko najlepsi mogą liczyć na miejsce. Poszukaj, zapytaj trenerów. Będziesz miała pewność, że na pewno tu chodziła.
- No, a co z tym polem ochronnym? Jak to zrobili?
- Gdybym wiedział jak to powstało, wiedziałbym też jak to wyłączyć. Czyli odpowiadając na twoje pytanie: nie mam bladego pojęcia.
- Co jest w pokoju 203?
- To zapewne twój pokój. Zostaną tam przeniesione twoje rzeczy i tymczasowo to będzie twój nowy dom. Czyż nie brzmi wspaniale? – pyta z nutką sarkazmu.
- Czyli Carly to pewnie moja współlokatorka?
- Tak sądzę.
- Znasz ją?
- Carly? Nie, chodzi zawsze sama, z nikim nie rozmawia. No oprócz Rick’a.
- Są parą?
- Skąd ja mam to wszystko wiedzieć?!
- No nie wiem, myślałam, że przed tobą nic się nie ukryje.
- Ha ha, bardzo śmieszne.
- Jak długo tu jest?
- Kto?
- Latający pingwin! Carly, no a kto inny? – mówię z irytacją.
- Miesiąc? Nie więcej.
- To dużo?
- Pytasz czy miesiąc w więzieniu o zaostrzonym rygorze, z treningami jak dla cyborgów, które nigdy się nie męczą to dużo? Owszem, dużo.
- A ty od jak dawna tu jesteś?
- Od 2 miesięcy.
- Wytrwały jesteś.
- No cóż, nie mam wyboru.
- Kiedy możesz wrócić do domu?
- Nie wiem. – a widząc moją zdziwioną minę dodaje – Naprawdę nie wiem. Chyba kiedy osiągniesz doskonałość? Nie mam pojęcia.
- To zapowiada się przyjemne i miłe życie. – mówię ponuro – A znając moje ‘umiejętności wojownika’ to spędzę tutaj wieczność.
- Nie może być aż tak źle.
- Uwierz mi, dobrze nie jest.
- Czasem zaskakujemy samych siebie.
- Nie wiem dlaczego wcześniej cię o to nie zapytałam, ale co robiłeś w lesie o tak późnej porze?
- Nie mogłem spać. Często mi się to zdarza. Mimo częstych treningów i wyczerpania, po prostu nie odczuwam takiego zmęczenia jak inni.
- Kiedy będę zdawać te testy?
- Prawdopodobnie jutro, jak już się zaaklimatyzujesz, rozpakujesz i poznasz trochę ludzi. Ale tym się będziesz martwić później.
Zaczyna już świtać, a my nadal siedzimy przy polu ochronnym rozmawiając jak starzy kumple. Może to dziwne, ale czuję jakbyśmy się znali, mimo że nigdy go nie spotkałam. Spoglądając na jego świat, poprawka: teraz już NASZ świat, zdałam sobie sprawę, że moje dotychczasowe życie to nie było życie. Każdy dzień taki sam. Dopiero teraz wszystko się zmieni. Pytanie tylko: Czy dam radę?


 ***
Kochani, bardzo ale to bardzo Was przepraszam, że dodaję ten rozdział tak późno. Mogłabym się tłumaczyć, wymyślać wymówki, ale i tak wszyscy wiemy, że to nic nie da, dlatego powiem tylko, że zaczął się rok szkolny, jestem w nowej szkole, nauczyciele cisną już na początku roku... Naprawdę przepraszam, obiecuję, że się poprawię :) Następny rozdział postaram się wstawić za tydzień, ewentualnie dwa, w zależności od natłoku lekcji :) Jeszcze raz przepraszam, mam nadzieję, że rozdział się spodoba, bo pisany tak trochę na szybko :) 
~Nika
A no i prawie bym zapomniała :) Dziękuję bardzo za nominację do Liebster Blog Award od bloggerki Natalii (nadziewiatympietrze.blogspot.com). Odpowiedzi i pytania dodam niedługo :) 

4 komentarze:

  1. Ufff... całe szczęście, że wrzuciłaś kolejną część. Już myślałam, że planujesz usunięcie bloga:)
    No najwyższy czas na rozdział;) Naprawdę podoba mi się ta historia, wciągnęła mnie od pierwszego postu;)

    Zastanawiam się, czy przypadkiem Bella nie za szybko pogodziła się z nową rzeczywistością? Nagle zabrana z domu od bliskich, nie zdążyła się pożegnać ani przyzwyczaić do tej myśli. Dziewczyna ma nerwy ze stali;)))

    Jestem bardzo ciekawa, jak będą wyglądać kolejne testy:)
    nadziewiatympietrze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, faktycznie powinnam pomyśleć jeszcze o Belli. Wydaje mi się, że to po prostu do niej nie dociera. Nowy świat ją przytłacza, ale z drugiej strony ona chyba cały czas żyje w przekonaniu, że to wszystko to żart, sen, że obudzi się w domu cała i zdrowa :) Tak, to chyba będzie dobry obrót spraw. Dziękuję za tą podpowiedź, faktycznie nie pomyślałam o tym w ten sposób :)

    Haha nawet przez chwilę myślałam o zawieszeniu, ale stwierdziłam, że przecież zawsze znajdę trochę czasu :) To dopiero początek, głupio by było od razu zrezygnować. Poza tym to na razie najlepsza historia jaką wymyśliłam i po raz pierwszy chciałabym stworzyć coś od początku do końca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Historia jest naprawdę interesująca, więc nie poddawaj się. Tak naprawdę u mnie też szału nie ma z komentarzami:)

    A co do Belli, może niech dotrze wszystko do niej właśnie na drugi dzień. Prześpi się ze wszystkim i nagle booom emocji:)
    Ale to tylko moja propozycja, Ty tu jesteś kreatorem wydarzeń ;) Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na czym polegają te nominacje? Może warto zainteresować się zdrowym odżywianiem?

    OdpowiedzUsuń