3
-
Czyli poczekaj – mówię, starając się zabrzmieć inteligentnie, co okazuje się
zupełnie niemożliwe – Krugoni to ci źli, my jesteśmy ci dobrzy. Oni się
ujawnią, my mamy ich ‘zgładzić’ – tak użyłam tego słowa, ale tylko dlatego, że
cytowałam Tylera – tym samym kończąc wojnę na zawsze. Jeżeli jednak oni wygrają
nasz świat ulegnie zniszczeniu i nic już nie będzie takie samo. – kończę i
patrzę na niego z uniesioną brwią – Czy coś przeoczyłam, mistrzu?
- W
wielkim skrócie o to właśnie chodzi.
Siedzimy
na trawie, w pobliżu pola ochronnego, które raz się pojawia, a raz znika,
jednak nawet kiedy wydaje mi się, że go nie ma, ono wciąż tam jest.
-
No dobrze, ale dlaczego akurat ja, a nie na przykład Megan lub Becca?
-
Kto? – pyta zdezorientowany, ale zaraz dodaje – Skoro się tu znajdujesz to
oznacza, że byłaś pod stałą obserwacją Instytutu, prawdopodobnie w szkoleniach
uczestniczyli twoi rodzice, albo jedno z nich, a także, że po prostu się
nadajesz. MIS ma ludzi na całym świecie. Wyłapują zdolnych nastolatków i sprowadzają
ich tutaj.
-
Czekaj, czyli to nie przypadek, że trafiłam akurat na MIS?
-
Czy ty mnie słuchasz? Ziemia do Belli! Przed chwilą ci to wyjaśniłem!
-
Nie, nie chodzi o to. Czyli, że tak naprawdę nic mnie nie goniło, nie byłam w
niebezpieczeństwie?
-
Nie. To była tylko taka symulacja. Zakodowano ci myśl, że coś cię goni, ale w
rzeczywistości nikogo tam nie było. Kiedy całkowicie opadłaś z sił, wtedy
dopiero zobaczyłaś Instytut. Tak między innymi sprawdzają twoją wytrzymałość.
To pierwszy z testów.
-
Sprawdzali moją wytrzymałość?! Żartujesz sobie ze mnie?! Ja myślałam, że coś
mnie zaraz zabije! – mówię, po czym dodaję, kiedy docierają do mnie jego
ostatnie słowa – Pierwszy z testów? Ja chyba mam już dość tych ich zagrywek.
-
Pierwszy z testów to właśnie wytrzymałość. Potem jest jeszcze spostrzegawczość,
szybkość, refleks, siła, inteligencja i strategiczne myślenie. Czyli wszystkie
cechy, które pozwolą ci zostać dobrym wojownikiem. Sprawdzają twój poziom, a
następnie przydzielają do odpowiednich grup, abyś miała okazję wyćwiczyć
wszystko jak najlepiej się da.
-
Acha, czyli rozumiem, że zero taryfy ulgowej?
-
Nie masz na co liczyć.
- A
co z moją rodziną? Ktoś wie, że tu jestem?
-
Jeśli twoi rodzice się tu szkolili, co jest bardzo prawdopodobne, raczej
poskładali fakty do kupy i domyślają się, że tu jesteś. Poza tym zawsze rodziny
dostają anonimowego maila z informacją, że dziecko jest bezpieczne. W większość
przypadków list nie jest jednak niezbędny, gdyż jak ci to wcześniej wyjaśniłem,
rodzice wiedzą dokładnie gdzie ich dziecko przebywa, ponieważ, cóż, sami tu
byli.
-
Skoro moja mam tu była, to dlaczego mi o niczym nie powiedziała, skoro
wiedziała, że prędzej czy później tu trafię?
-
Nie mam bladego pojęcia, o tym musisz porozmawiać z mamą, albo…
-
Albo co?
-
Albo przeszukać Księgę Rekrutów lub Wielkich Wojowników. W Księdze Rekrutów
znajduje się każda osoba, będąca w Instytucie. Jednak w Księdze Wielkich
Wojowników, jak sama nazwa wskazuje, tylko najlepsi mogą liczyć na miejsce.
Poszukaj, zapytaj trenerów. Będziesz miała pewność, że na pewno tu chodziła.
- No,
a co z tym polem ochronnym? Jak to zrobili?
-
Gdybym wiedział jak to powstało, wiedziałbym też jak to wyłączyć. Czyli odpowiadając
na twoje pytanie: nie mam bladego pojęcia.
-
Co jest w pokoju 203?
-
To zapewne twój pokój. Zostaną tam przeniesione twoje rzeczy i tymczasowo to
będzie twój nowy dom. Czyż nie brzmi wspaniale? – pyta z nutką sarkazmu.
-
Czyli Carly to pewnie moja współlokatorka?
-
Tak sądzę.
-
Znasz ją?
-
Carly? Nie, chodzi zawsze sama, z nikim nie rozmawia. No oprócz Rick’a.
-
Są parą?
-
Skąd ja mam to wszystko wiedzieć?!
-
No nie wiem, myślałam, że przed tobą nic się nie ukryje.
-
Ha ha, bardzo śmieszne.
-
Jak długo tu jest?
-
Kto?
-
Latający pingwin! Carly, no a kto inny? – mówię z irytacją.
-
Miesiąc? Nie więcej.
-
To dużo?
-
Pytasz czy miesiąc w więzieniu o zaostrzonym rygorze, z treningami jak dla
cyborgów, które nigdy się nie męczą to dużo? Owszem, dużo.
- A
ty od jak dawna tu jesteś?
- Od
2 miesięcy.
-
Wytrwały jesteś.
-
No cóż, nie mam wyboru.
-
Kiedy możesz wrócić do domu?
-
Nie wiem. – a widząc moją zdziwioną minę dodaje – Naprawdę nie wiem. Chyba
kiedy osiągniesz doskonałość? Nie mam pojęcia.
- To
zapowiada się przyjemne i miłe życie. – mówię ponuro – A znając moje
‘umiejętności wojownika’ to spędzę tutaj wieczność.
-
Nie może być aż tak źle.
-
Uwierz mi, dobrze nie jest.
-
Czasem zaskakujemy samych siebie.
-
Nie wiem dlaczego wcześniej cię o to nie zapytałam, ale co robiłeś w lesie o
tak późnej porze?
-
Nie mogłem spać. Często mi się to zdarza. Mimo częstych treningów i
wyczerpania, po prostu nie odczuwam takiego zmęczenia jak inni.
- Kiedy
będę zdawać te testy?
- Prawdopodobnie
jutro, jak już się zaaklimatyzujesz, rozpakujesz i poznasz trochę ludzi. Ale tym
się będziesz martwić później.
Zaczyna
już świtać, a my nadal siedzimy przy polu ochronnym rozmawiając jak starzy kumple.
Może to dziwne, ale czuję jakbyśmy się znali, mimo że nigdy go nie spotkałam. Spoglądając
na jego świat, poprawka: teraz już NASZ świat, zdałam sobie sprawę, że moje dotychczasowe
życie to nie było życie. Każdy dzień taki sam. Dopiero teraz wszystko się zmieni.
Pytanie tylko: Czy dam radę?
Ufff... całe szczęście, że wrzuciłaś kolejną część. Już myślałam, że planujesz usunięcie bloga:)
OdpowiedzUsuńNo najwyższy czas na rozdział;) Naprawdę podoba mi się ta historia, wciągnęła mnie od pierwszego postu;)
Zastanawiam się, czy przypadkiem Bella nie za szybko pogodziła się z nową rzeczywistością? Nagle zabrana z domu od bliskich, nie zdążyła się pożegnać ani przyzwyczaić do tej myśli. Dziewczyna ma nerwy ze stali;)))
Jestem bardzo ciekawa, jak będą wyglądać kolejne testy:)
nadziewiatympietrze.blogspot.com
Hmm, faktycznie powinnam pomyśleć jeszcze o Belli. Wydaje mi się, że to po prostu do niej nie dociera. Nowy świat ją przytłacza, ale z drugiej strony ona chyba cały czas żyje w przekonaniu, że to wszystko to żart, sen, że obudzi się w domu cała i zdrowa :) Tak, to chyba będzie dobry obrót spraw. Dziękuję za tą podpowiedź, faktycznie nie pomyślałam o tym w ten sposób :)
OdpowiedzUsuńHaha nawet przez chwilę myślałam o zawieszeniu, ale stwierdziłam, że przecież zawsze znajdę trochę czasu :) To dopiero początek, głupio by było od razu zrezygnować. Poza tym to na razie najlepsza historia jaką wymyśliłam i po raz pierwszy chciałabym stworzyć coś od początku do końca :)
Historia jest naprawdę interesująca, więc nie poddawaj się. Tak naprawdę u mnie też szału nie ma z komentarzami:)
OdpowiedzUsuńA co do Belli, może niech dotrze wszystko do niej właśnie na drugi dzień. Prześpi się ze wszystkim i nagle booom emocji:)
Ale to tylko moja propozycja, Ty tu jesteś kreatorem wydarzeń ;) Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział;)
Na czym polegają te nominacje? Może warto zainteresować się zdrowym odżywianiem?
OdpowiedzUsuń